Niedawno, w okolicach Sylwestra, była u nas moja Mama. Przywiozła ze sobą prezent od Mikołaja (różne włóczki, druty, szydełka...) i co? I miałam "przyśpieszony kurs szydełkowania" :)))
Kiedyś szydełkowałam, ale to czasy dawne, bo podstawówka się kłania ;) Nie jest to na pewno trudne i przypomnieć sobie jak się robi półsłupki to fajna sprawa ;) relaksująca na dodatek jak nie trzeba liczyć :P
Otworzyłam folder ze zdjęciami, które przedstawiały różne takie, fajne szydełkowe dzieła i pokazywałam Mamie co mi się podoba ;) a Mama z "rentgenem w oczach" tylko popatrzyła i już wiedziała jak 'coś' zrobić :)))
I w ten oto sposób powstały kołnierzyki dla Anielki :) Nie ukrywam, najbliższym mi jest styl w modzie, jaki panował np w czasie II wojny światowej (i nie tylko) - płaszcze, berety, białe kołnierzyki, plisowane spódniczki, koronki :> no uwielbiam! Więc jak znalazłam kurs - klik, na ten śliczny kołnierzyk, to musiałam go zrobić!
Wcześniej z kołnierzykiem dla mego Maleństwa poradziłam sobie inaczej, robiąc go z gotowych, małych serwetek - klik.
A to kołnierzyk który zrobiła moja Mama:
Właścicielka zadowolona jak widać :>
Niedawno też pokazywałam buciki, robione na szydełku przez Agnieszkę, moja Mama wzorując się na nich zrobiła podobne, tyle, że na moje życzenie - z kokardkami ^.^ (może i mi się kiedyś uda takie zrobić ;)
Zrobiłyśmy też serwetki (ja brązową), które mogą służyć jako podkładki pod kubeczki itp
No i śnieżynki musiały wyjść spod moich rąk, ale widzę, że tej lepiej jest jak w pierwowzorze z cieniutkiej niteczki, bo ta trochę za toporna się wydaje...
A tym dobrze jest w takiej "grubości" ;) beżowa śnieżynka pozowałam już na pierwszym zdjęciu poprzedniego posta i niektórym się spodobało :)
A teraz robię cosik z myślą o dekoracji wielkanocnej ;) (a choinka jeszcze stoi hehe) i jak mi wyjdzie to pokażę Wam fajny kursik, który znalazłam w necie :>
Miłego weekendu!
Dagmara :)








