środa, 15 grudnia 2010

Stary telefon i ludzka życzliwość


Jak przyjechałam do Norwegii w lipcu, to czekał na mnie tenże stary telefon. D. go gdzieś znalazł :) Akurat w lipcu Basia pisała o swoim telefonie o tu. Bardzo podobnym :) W końcu pokazuję i ja. Strasznie mi się on podoba i wprowadza fajny klimacik do pokoju :)


Ostatnio spotyka mnie dużo bezinteresownej życzliwości, od osób mi nieznanych :) Dziś na przykład, postanowiłam wybrać się do sklepu samochodem. Małżonek mój i Tato ostatnimi czasy bywają na jakichś delegacjach, a ja jestem sama w domku. Zostawili mi samochód. Nie wiem jak tam u Was bywało "na początku jazd", ale jak z kimś z boku jadę to czuję się pewniej, ale jak mam sama jeździć... :P Wiem, że muszę... Także poszłam odśnieżać samochód. Sąsiad z domku obok przyszedł sprawdzić pocztę (a skrzynki pocztowe są klika sztuk pod daszkiem jak na zdjęciu z poprzedniego postu). Ja patrzę, a on po chwili przychodzi z taką specjalną szuflą do odgarniania śniegu i zaczyna odgarniać śnieg za moim samochodem! Możecie sobie wyobrazić moje zaskoczenie! :) Zwłaszcza, że trochę śniegu było za nim, po tym jak przejechał drogą "samochód odśnieżający" i śnieg zgarnął akurat pod tylnie koła. Pomyślałam, że w sumie to podjadę do przodu (pod górkę) i potem cofnę do tyłu w lewo i tak wyjadę na drogę, więc niepotrzebnie Pan o dobrym sercu się męczy... Ale okazało się, że przy 0'C za nic nie mogłam podjechać do przodu, bo koła obracały się w miejscu :///

Pan stał i czekał aż ruszę, zaczął pokazywać na migi, że mam jednak cofnąć do tyłu na drogę i że powinno mi się udać :))) Mówił coś po norwesku i tyle co zrozumiałam to "tilbake" (znane mi z rachunków po zakupach "velkommen tilbake" - "zapraszamy z powrotem" ;) i "bra" (czyli dobrze, a kojarzy mi się ze słowem "dobra"). Jak cofnęłam to zaczął z przodu samochodu odgarniać śnieg, bym mogła skręcić samochód, który stał w poprzek drogi - na prostą. Po tej gimnastyce udało się :) A ja cóż, mogłam tylko rzec "tusen takk" co ozanacza "tysięczne dzięki" i pojechałam :))) Ów Pan, to staruszek, który jak widzi mojego Tatę to zawsze zagada, znany już nam ze swojej życzliwości, bo kiedyś Tacie rozładował się akumulator i od razu przybiegł jak dobry duszek z pomocą :)

Myślę, że starsi Norwegowie to bardzo serdeczni ludzie :) Jak "mieszkaliśmy" w Oppdal, to idąc przez miasteczko i mijając staruszków, zawsze uśmiechali się i mówili "haj" na powitanie, z uśmiechem :)  Ciężko mi jeszcze na tę chwilę powiedzieć jacy są inni. Nasi właściciele (mieszkający nad nami) rozmowni raczej nie są, i serdeczni mało co. Za to w Oppdal właścicielka mieszkania, często pojawiała się i mówiła do mnie po angielsku, wiedząc, że nie znam ich języka. Pytała czy okolica mi się podoba itp, ale też głównie mówiła o śmieciach (to temat na inny post ;) i ich wyrzucaniu :P (tu sortuje się śmieci). Także raczej pozytywnie ją zapamiętałam :)


O innej życzliwości napiszę niebawem :)
Dziękuję za Wasze odwiedziny,
Dagmara :)

27 komentarzy:

  1. Cudownie klimatyczny telefon! Od dawna mi się taki marzy :) żeby chociażby stał i cieszył oczy, nie musi działać :)

    To szczęście spotkać na swojej drodze życzliwych ludzi i życzę Ci aby w każdej chwili, gdy takowej pomocy będziesz potrzebowała, znajdzie się taka osóbka :)

    Coś czuję, że niedługo będziesz wymiatać po norwesku :)

    3maj się cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. pamietam taki telefon z domu... Ciekawe czy jeszcze gdzies na strychu jest?
    Pozdrowienia ze Szkocji (wyjatkowo rowniez snieznej)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi sie wydaje, ze wiekszośc starszych ludzi na wsi, to ludzie innej daty. Często nie zgryxliwi, ale samotmi i obdarzeni rzyczliwościa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście, fajny klimacik niesie z sobą ten aparat.
    Widzę, że aklimatyzację w nowym miejscu przechodzisz bezboleśnie i raczej z sympatycznymi odczuciami. Cieszę się.
    Kiedy z 20 lat temu znalazłam się pierwszy raz "na zachodzie" (dokładnie w Rotterdamie) to bardzo byłam zaskoczona, kiedy spacerując po portowych dzielnicach obcy ludzie mi sie kłaniali i szczerze uśmiechali jak do starej znajomej. Takie tam zwyczaje :) miłe.... choć i u mnie na wsi kaszubskiej jestem zachwycona wychowaniem tamtejszych dzieci. Jak za starych dobrych czasów kłaniaja się grzecznie nawet do nieznajomych. Rzecz jasna nie wszyscy, ale nawet wyjątki dają powody, że serce roście :)
    Cudne fotki zaserwowałaś w ostatni poscie. Chciało mi się nucić przekornie: " zima, zima, zima ach to Ty!..."
    Daguś odwiedź mnie proszę, szczęściaro ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sąsiedzka pomoc jest nieoceniona, wiem coś o tym:))

    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha! Wspaniale, ja od początku lubiłam jeździć sama i lubię do dziś ;-)

    A co do życzliwości super. To dobre doświadczenie, miło będziesz wspominać swój pobyt w Norwegii, to ważne.

    Telefon bossssski, uwielbiam stare aparaty. Mam również taki (no... może ciut starszy) po mojej babci. Nadal jest sprawny.

    Ściskam Cię mocno :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też mam szczęście do życzliwych dusz na swej drodze. taka szczęściara ze mnie już chyba jest.

    Telefonik super. szkoda że moi rodzice swój wywalili.

    OdpowiedzUsuń
  8. super tel.pamietam jak moja siostra byla sekretarka dyrektora w stoczni ,to lubilam do nie przychodzic i dzwonic wszedzie czyli na zegarynki hehe.pomoc sasiedzka nieoceniona i w dodaktku ten ktos ie cieszy ze ci pomoze-bez komentarza-patrz cholera chcialoby sie pojedzic co?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja Ci już kiedyś Dagmarko pisałam, że dobro powraca...
    A telefon mam taki sam:))) Nie uwierzysz kto go kupił? Nie kto inny jak mój Gero. Oj wrażliwieje mi chłopisko na nasz sposób;)
    Ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobają mi się takie telefony.Szczególnie czarne robią wrażenie.
    Miło,że masz takich zyczliwych sąsiadów!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. To śliczny egzemplarz Dagmarko!!
    Ja tez jestem fanka takich staroci z duszą!U nas w domu był taki sam telefon...jak byłam młoda...pamiętam...a teraz za disbła go nie mogę znależć!:(:(


    Piękna zima i u Was i u nas!!

    Pozdrawiam śnieżnie!

    OdpowiedzUsuń
  12. fajny ten telefon
    a co do życzliwości, to jestem mile zaskoczona, jak w obliczu też zimowej zawieruchy, ludzie sobie pomagają - a to auto popchną komuś, a to pomogą odśnieżyć, no i nikt nie trąbi na nikogo, jak nagle auto stanie w poprzek tarasując drogę - normalnie w szoku jestem :)
    pozdrawiam Cię serdecznie i cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam. Trafiłam Tu przez przypadek ale zamierzam zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No cudny telefon i faktycznie podobny do mojego :) wiec witaj w klubie hihihi
    A w życzliwość ludzką ja zawsze wierzę, mimo że jak każdy wiele razy spotkałam się z jakąś tam nieżyczliwością :) ale miło tak przekonać się, jak ludzie potrafią być bezinteresowni, uśmiechnięci, mili...
    Trzymaj się cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. telefon budzi wspomnienia, te dalsze, gdy z podobnego korzystaliśmy i te niedawne, gdy babcia wyrzuciła taki aparat pod naszą nieobecność... zgroza ;)

    a norweska życzliwość? Standard :) Życzę nam Polakom takiego luzu i bezinteresowności iiiii... prostoty w każdej sferze życia, także mentalnej. PS nie mylić prostoty z prostactwem, ale to wywód na dłuższe pisanie ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie bede powielala tego co napisalo kilkanascie osob przede mna bo telefon jest fajny i to bezdyskusyjnie!Jesli chodzi o zyczliwosc ludzka to jest ona czesciej spotykana na polnocy Norwegii niz u mieszkancow Oslo.Takie sa moje odczucia i kilku osob,ktore przeprowadzily sie do Oslo z dalekiej polnocy.Moja kolezanka pochodzaca z Tromsø twierdzi,ze mieszkancy poludniowej czesci Norwegii czuja sie "lepszymi obywatelami" niz ci z polnocy.Jeszcze inna znajoma pochodzaca z Mo i Rana opowiadala jak przyjechala do Oslo 40 lat temu w poszukiwaniu pracy i uslyszala,ze najpierw musi nauczyc sie jezyka a potem szukac pracy.Ja tez doswiadczylam pewnego rozaju lustracji ze strony sasiadow.Przez pierwsze 2 lata mieszkania w bloku sasiedzi tylko odpowiadali na "hei" az do momentu gdy przyszla do nas sasiadka mieszkajaca obok.Stopniowo pozostali sasiedzi zaczeli zagadywac,zapraszac na grilla pod blokiem.Norwegowie sa nieufni i zamknieci w sobie ale jak poznaja kogos blizej okazuja sie osobami serdecznymi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale jestem zła sama na siebie .
    Latem na lopemarkecie był po 10 koron ślubny mnie namawiał ale wtedy jakoś go nie widziałam...
    A teraz też chce taki telefon.
    Pozdrawiam z Oslo Lacrima

    OdpowiedzUsuń
  18. Miło poczytać i pooglądać - bo i telefon boski i to, że wszędzie możemy spotkać życzliwych ludzi. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  19. To trochę śmieszne, że nas Polaków tak często zaskakuje zwykła życzliwość obcokrajowców. Ja również się na tym łapię! Zawsze napawa mnie to radością i nadzieją i uśmiecham się później sama do siebie;-) Czy to znaczy, że w Polsce nadal panuje jakaś znieczulica na innych? W dużym stopniu tak, szczęśliwie można i tu znaleźć bardzo serdeczne osoby, a wtedy uśmiecham się jeszcze bardziej i takie wydarzenie wraca do mnie w myślach przez cały dzień;-)

    Jeśli chodzi o odśnieżanie, to pan, który parkuje obok mojej mamy na parkingu, cały śnieg rzuca jej na tył samochodu... zupełnie odwrotnie niż u Ciebie;-)

    Pozdrawiam ciepło,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  20. Życzliwości chyba musimy się uczyć... niestety, szkoda że zwłaszcza w innych krajach nas tak zaskakuje, wystarczy tylko trochę się postarać.
    A telefon fantastyczny, przywołuje wiele wspomnień :)
    Pozdrawiam z zaśnieżonego Olsztyna, mój mąż powiedział że w NO zima to pikuś w porównaniu z tą jaką zastał w Polsce :)
    Pozdrawiam i nie zapomnij zabrać ze sobą do PL śniegowców ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tylko pozazdroscic takiego sasiada!
    Telefon rewelacyjny i bardzo klimatyczny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Skandynawowie to dość specyficzni ludzie, choć po głębszym poznaniu wrażenia są inne.
    Ale fakt, są otwarci i życzliwi w pierwszych kontaktach.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak widzę, wszystko układa się pomyslnie, bo i sąsiadów masz fajnych i przedmioty którymi się otaczasz są takie "twoje" i na pewno sie wśród nich dobrze czujesz :) tylko żeby ślubny jeszcze tak często nie wyjeżdzał ;)
    Buziaki Dagmario

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam Skandynawów ale od kiedy mieszkam w Szczecinie i moi znajomi kupili domy po stronie niemieckiej, zaczynam pomału przekonywać się do ich. Też widzę z ich strony takie miłe gesty. Moja kumpela ma dużo powierzchni trawy do wykoszenia. Jeździmy wiec na zmianę z tą kosiarką i końca nie widać aż tu na raz przyszedł starszy pan Niemiec - sąsiad, wyciągnął taki mały traktorek swój i wykosił wszytko w kilka chwil. Tak nieproszony od siebie. Podziękowałyśmy mu specjałami z grilla i polskim piwem.
    Myślę, że mała społeczność robi swoje, nie jesteś anonimowy. A i chyba ludzie starszy są o dziwo bardziej otwarci

    OdpowiedzUsuń
  25. Niektorzy maja w sobie dobroc... wspaniale jest gdy wokol jest duzo takich osob,ja u siebie tezbwidze duzo zyczliwosci , inny narod, inna mentalnosc... telefon cudny. No wlanie przeciez ja tez gdzies taki mam! taaa tylko gdzie ! ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Ależ masz telefon...super moja babci miała taki sam!!!Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uczyłam się o tym to personal space! narody południowe rzucaja sie na ciebie pytaja jak twoja matka ,babka i dzieci........stale dotykają,chcą być blisko.Im bardziej na północ tym ludzie są bardziej surowi i zdyntansowani uwielbiają miec personal space czyli 70 cm od rozmówcy odległość

    OdpowiedzUsuń

Anonimie - jeśli chcesz się wypowiedzieć, podpisz się ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...