środa, 18 grudnia 2013

Wyniki rozdawajki :)

Witam Was cieplutko :)
Wpadam na chwilkę ogłosić zwycięzcę mojej zabawy :)

Niniejszym ogłaszam, iż maszyna losująca wybrała osobę bez bloga, podpisaną jako "Dorota" z mejlem:

dotkab@hotmail.co.uk

Gratuluję!!!!!!!! :D i proszę o adres - gdzie mam wysłać rozdawajkę? :)

Dziękuję wszystkim za zabawę i za wiele ciepłych słów!!! :)

Pozdrawiam,
Dagmara :)

niedziela, 15 grudnia 2013

Pierniczki, III-cia niedziela adwnetu - opowiadanie


Jakiś tydzień temu, gdy za oknem śnieżyca była - u nas w kuchni pachniało pierniczkami :)


Anielka po raz pierwszy mogła pomóc mamusi ;)



W tym roku powstały tylko duże śnieżynki, i dla przypomnienia, albo dla tych co jeszcze nie wiedzą - moja rada - by ciasto wałkować na papierze do pieczenia (podsypane mąką), usuwać resztę ciasta nie dotykając motywu, w ten sposób (zwłaszcza te duże kształty) nie deformują się - gdy od razu z papierem wkładamy pierniczki do piekarnika :)




I jak to przy niedzieli adwentowej, 3-cie opowiadanie:

LAZUROWA GROTA

Był człowiekiem biednym i prostym. Wieczorem po dniu ciężkiej pracy, wracał do domu zmęczony i w złym humorze. Patrzył z zazdrością na ludzi, jadących samochodami i na siedzących przy stolikach w kawiarniach.
- Ci to mają dobrze - zrzędził, stojąc w tramwaju w okropnym tłoku.
- Nie wiedzą, co to znaczy zamartwiać się...
Mają tylko róże i kwiaty. Gdyby musieli nieść mój krzyż!
Bóg z wielką cierpliwością wysłuchiwał narzekań mężczyzny. Pewnego dnia czekał na niego u drzwi domu.
- Ach to Ty, Boże - powiedział człowiek, gdy Go zobaczył - Nie staraj się mnie udobruchać. Wiesz dobrze, jak ciężki krzyż złożyłeś na moje ramiona.  

Człowiek był jeszcze bardziej zagniewany niż zazwyczaj.
Bóg uśmiechnął się do niego dobrotliwie.
- Chodź ze Mną. Umożliwię ci dokonanie innego wyboru - powiedział.
Człowiek znalazł się nagle w ogromnej lazurowej grocie. Pełno było w niej krzyży: małych, dużych, wysadzanych drogimi kamieniami, gładkich, pokrzywionych.
- To są ludzkie krzyże - powiedział Bóg - Wybierz sobie jaki chcesz.
Człowiek rzucił swój własny krzyż w kąt i zacierając ręce zaczął wybierać. Spróbował wziąć krzyż leciutki, był on jednak długi i niewygodny. Założył sobie na szyję krzyż biskupi, ale był on niewiarygodnie ciężki z powodu odpowiedzialności i poświęcenia. Inny, gładki i pozornie ładny, gdy tylko znalazł się na ramionach mężczyzny, zaczął go kłuć, jakby pełen był gwoździ. Złapał jakiś błyszczący srebrny krzyż, ale poczuł, że ogarnia go straszne osamotnienie i opuszczenie. Odłożył go więc natychmiast. Próbował wiele razy, ale każdy krzyż stwarzał jakąś niedogodność. Wreszcie w ciemnym kącie znalazł mały krzyż, trochę już zniszczony używaniem. Nie był ani zbyt ciężki, ani zbyt niewygodny. Wydawał się zrobiony specjalnie dla niego. Człowiek wziął go na ramiona z tryumfalną miną.
- Wezmę ten! - zawołał i wyszedł z groty.
Bóg spojrzał na niego z czułością.
W tym momencie człowiek zdał sobie sprawę, że wziął właśnie swój stary krzyż ten, który wyrzucił, wchodząc do groty.

"Jak noc nad ranem, tak życie staje się coraz jaśniejsze
w miarę, jak przeżywamy a przyczyna każdej rzeczy wreszcie się wyjaśnia" (Richter).

Bruno Ferrero


Pozdrawiam cieplutko,
Dagmara :)

P.S. Ustawiłam na publikację posta o tej porze, a pewnie właśnie teraz docieramy do rodzinki w Polsce :)
P.S. 2 Może ma ktoś jeszcze ochotę na moją rozdawajkę? - klik - zapraszam! :)

sobota, 14 grudnia 2013

Srebro, turkusy... czyli fragment naszej sypialni i małe candy :)


O tym, że zaszły w naszej sypialni zmiany - pisałam dawno temu ;)
No i nie pokazałam, bo czegoś tam nie skończyłam, leń mnie ogarnął... więc dalej nie pokażę :P ale chociaż odrobinę, to w zasadzie mogę :)


No i od razu zaznaczam, zdjęcia robione przy sztucznym świetle :/// Ale niestety mamy grudzień, czyli najciemniejszy miesiąc w Norwegii! a jeszcze słońce za chmurami, to już w ogóle ciemnica straszna! a my w dodatku mamy okno sypialniane pod zadaszeniem... (ale to tylko sypialnia na szczęście :> ) Zrobiłam coś, czego myślałam, że nie zrobię... tzn dałam łóżko na środek pokoju, a ja z tych co lubią mieć ścianę za plecami, ale jak się okazało, kwestia przyzwyczajenia i jest ok :)

No ja wiem, że łóżko mogłoby być dalej od komody, ale się nie da, bo są drzwi... ale wbrew pozorom szuflady da się wysunąć w całości, no i tak jakoś ten kącik mi się tak podoba ;)


I co my tu mamy? turkusy :> zaczerwieniło się w salonie, bo takie mam dekoracje zimowe, ale lubię połączenie turkusu, błękitów z bielą i srebrem w zimowej aranżacji :) Nie miałam tego zbyt wiele, ale jakoś udało mi się stworzyć zimową kompozycję :)

Jelonek już był na blogu, bo mam go już 3-cią zimę, ale zamarzył mi się stojący do "pary" biały, albo srebrny... No i co? było ich pełno w sklepach, nawet miałam raz kupić... rozum walczył z sercem :P nie kupiłam, chodził więc za mną dalej... A jak już pojechałam go kupić oblatując pewne sklepy, to okazało się że już ich nigdzie nie ma :((( buuu...


 Słodkie, błękitne dwa kubeczki z ptaszkami dostałam ostatnio od znajomej ( :* )


Kilka dni temu, specjalnie na potrzeby aranżacji :P wyhaftowałam turkusową śnieżynkę, do okrągłej ramki, którą to ostatnio kupiłam w PL, w miejscowej kwiaciarni i myślę, że ładnie im razem :) Wzór zaczerpnięty stąd - klik.



Turkus wymieszany z bielą, ciepłymi szarościami i srebrem - a one w bombkach, cukiernicy (srebrny jelonek też się tu znajdzie - jak go dorwę w swoje łapki :> ) i moich cudnych świecznikach - olbrzymach (niektórzy mówią, że pewnie z kościoła zabrałam :P ), którym miejsca nie mogłam znaleźć, a tu im dobrze w końcu jest :)


I trochę kulek przybyło :) ale od razu mówię, że ja ich sama nie robię, tylko kupowałam. Ale dla tych, którzy chcieliby zrobić sami takie cuda - polecam ten kurs - klik, który to zalinkowała u mnie w komentarzu jedna miła osóbka :) Banalnie proste, no ale potrzeba chęci i cienkiej bibułki ;)


Ale dla tych, którzy są leniwi (jak ja w tej kwestii :P ) mam małą rozdawajkę :) Mam do oddania 3 takie kuleczki (nowe w opakowaniu), w kolorze ecru, które pięknie będą się prezentować na choince, albo na jakichś gałązkach włożonych do słoika itp... Dołożę jeszcze 3 gazetki reklamowe ze sklepu "Home&Cottage" (jedna letnia i dwie zimowe). Niby reklamówki, ale myślę, że lepsze niż niejedna gazeta wnętrzarska, piękne zdjęcia, do których chce się wracać. I takie gazetki nie lądują u mnie w koszu na śmieci ;) oczywiście nie oddaję swoich, bo te specjalnie schomikowałam na tę okoliczność.


Zasady jak zwykle - wystarczy tylko zgłosić chęć udziału w zabawie - w komentarzu pod tym postem. Zalinkować zabawę u siebie na blogu - z powyższym zdjęciem - z boku bloga. Osoby bez bloga proszę o podanie mejla w komentarzu :)

Losowanie odbędzie się za kilka dni, bo 18-go grudnia :) Zapraszam! :)

Pozdrawiam ciepło,
Dagmara :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

II niedziela adwentu - drugie opowiadanie



Przepraszam, że z jednodniowym opóźnieniem, ale wczoraj nie było nas długo w domku, więc dziś publikuję drugie opowiadanie, które obiecałam umieszczać tu w każdą niedzielę adwentu:


OSTATNIE MIEJSCE

Piekło było już prawie całkiem zapełnione, a przed jego bramą oczekiwało jeszcze na wejście wiele osób. Diabeł nie miał innego rozwiązania sytuacji jak tylko zablokować drzwi przed nowymi kandydatami.
- Pozostało tylko jedno miejsce, i jak się rozumie, może je zająć tylko ktoś z was, kto był największym grzesznikiem - powiedział.
- Czy jest wśród zgromadzonych jakiś zawodowy morderca? -  zapytał.
Ale nie słysząc pozytywnej odpowiedzi, zmuszony był przystąpić do egzaminowania wszystkich stojących w kolejce grzeszników. W pewnym momencie swój wzrok skierował na jednego z nich, który umknął wcześniej jego uwadze.
- A ty, co zrobiłeś? - zapytał go.
- Nic. Jestem uczciwym człowiekiem, a znalazłem się tutaj jedynie przez przypadek.
- Niemożliwe. Musiałeś jednak coś zawinić.
- Tak. To prawda - powiedział zmartwiony człowiek - starałem się być zawsze jak najdalej od grzechu. Widziałem jak jedni krzywdzili drugich ale sam nie brałem w tym udziału. Widziałem dzieci umierające z głodu i sprzedawane, a najsłabsze z nich traktowano jak śmieci. Byłem świadkiem, jak ludzie czynili sobie wzajemne świństwa i oskarżali się. Jedynie ja wolny byłem od pokus i nic nie czyniłem. Nigdy.
- Naprawdę nigdy? - zapytał z niedowierzaniem diabeł - Czy to rzeczywiście prawda, że widziałeś to wszystko na swoje własne oczy?
- Jak najbardziej!
- I naprawdę nic nie zrobiłeś - powtórzył jeszcze raz diabeł.
- Absolutnie nic!

Diabeł zaśmiał się ze zdziwienia:
- Wejdź, mój przyjacielu. Ostatnie wolne miejsce należy do ciebie!
 

Pewien święty, przechodząc kiedyś przez miasto, spotkał dziewczynkę w podartym ubranku, która prosiła o jałmużnę. Zwrócił się wtedy do Boga: - Panie, dlaczego pozwalasz na coś takiego? Proszę Cię, zrób coś. Wieczorem w dzienniku telewizyjnym zobaczył mordujących się ludzi, oczy konających dzieci i ich biedne wycieńczone ciała. I znów zwrócił się do Boga: - Panie, zobacz ile biedy. Zrób coś! Nocą, święty człowiek usłyszał głos Pana, który mówił:
- Zrobiłem już coś: stworzyłem ciebie!

Bruno Ferrero 



A przy okazji opowiadania prezentuję Wam bombki w starym stylu, które kupiłam latem ;) w mojej klamociarni :)

Udanego tygodnia!
Dagmara :)

czwartek, 5 grudnia 2013

A Ty - byłeś grzeczny przez cały rok? ;)





I jak rok temu, ta sama piosenka, no lubię no ;)




Co jak co, ale do nas to św. Mikołaj przyjedzie na saniach zaprzęganych przez renifery :> Pobieliło wczoraj, że hej! Drzewa są oblepione śniegiem, jest przepięknie :)

Pozdrawiam ciepło,
Dagmara :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...