Witam Was cieplutko,
Wiem, że troszkę mnie tu nie było, ale czas mi tak szybko pędzi, a ja mam ręce pełne roboty. O 8.00 rano tu jest tak ciemno, że bez szans - nie wstanę... i o 16.00 też już mrok :( u Was też tak szybko? Wiem, że dziś w PL śnieżyk sypał. Mam tu TVP Polonia od 3 tygodni - jedyny polski program (ale to dobrze bo jak oglądam norweską tele to uczę się angielskiego - oni tu nie dają lektora, tylko napisy norweskie, co ma swe plusy bo język ang. wpada wtedy w ucho, a dużo tu puszczają filmów i serialów w tymże języku, norweskie programy też oglądam czasem - osłuchuję się z językiem ;) u mnie śnieg nie pada, za to mamy dziś -8'C.
Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa. Dziś odbyło się ostatnie pożegnanie mojej Babci. Boli mnie to, że nie mogłam tam być, że nie mogłam odwiedzać jej w szpitalu w ostatnich dniach życia... Ostatnio widziałam ją miesiąc temu, 24 października, nie wiedziałam że to ostatni raz... Za miesiąc Wigilia i pierwsze Święta bez niej... Wiem, że takie jest życie. Choć mi smutno, to nie załamuję się, bo wierzę w życie wieczne :)
Ostatnio brałam się za wszystko i za nic, więc za bardzo nie miałam co pokazać. Dlatego teraz prezentuję świecznik. Udekorowany koralikami, filcowymi gwiazdkami i śnieżynkami i świeczkami (te z ikei jakby co):
Jest zimowy, ok? nie świąteczny :P Nie ma tu bombek itp. Śnieżynki kocham - o czym jeszcze będę nie raz pewnie pisać ;) A że śnieg za oknem mam, to mogę w końcu ten motyw wykorzystywać i się nim otaczać :)
Przy okazji fragment naszego pokoju, który w końcu przestał na mnie działać depresyjnie:
Nad łóżkiem decha :))) o której wkrótce napiszę. Do pisania i pokazania mam dużo, może uda mi się w najbliższym czasie trochę nadrobić.
Powyżej uchwyty z których sobie wymodziłam wieszak (pokażę).
A ten hafcik trafił ostatnio do maleńkiej Oliwii, urodzonej w Norwegii, w lipcu. Ale dopiero teraz udało nam się ją odwiedzić, no i jej rodziców :) Z reszt jak tu byłam ostatnim razem, poznałam trochę osób (znajomych Męża - Polaków) w podobnym wieku do naszego, którzy układają tu sobie jakoś życie. Nie planują powrotu póki co. I cieszy mnie fakt, że to fajni ludzie :) a to już jakieś plusy dodatkowe mieszkania tutaj.
Zaczęłam też haftować cosik i eh, okazało się, że do ramki mi się nie zmieści :/ i zmieniłam kanwę na tą o mniejszych oczkach (czy jak to się tam mówi?). Także sama nie wiem już co mam robić haftować, bielić, sprzątać, prasować...? :P
Trzymajcie się cieplutko. Dziękuję za każde odwiedziny, fajnie wiedzieć, że tyle osób czyta mnie spod norweskiego nieba, albo przynajmniej kojarzy tę krainę z autopsji :)
Dagmara